niedziela, 13 października 2013

XXIV. Messages & Hatred

OCZAMI RYDEL
Punkt czwarta w nocy nasze telefony się obudziły. My, chcąc nie chcąc, też. Wyszliśmy przed namioty i rozłożyliśmy koc. Każdy znalazł sobie jakieś miejsce. Lau siedziała na kolanach Rossa, Ness i Maia ustawiły się plecami do siebie.
-Szlag by trafił te telefony-wypaliłam-Kto ustawił budzik?
-Założę się, że Rocky-bąknęła Maia.
-I tak pewnie nie zaśniemy. Gramy w butelkę?-zaproponowałam.
Mój pomysł spotkał się z aprobatą reszty. Klapnęliśmy w kółku. Pierwszy kręcił Ross. Padło na Laurę.
-Pyt...
Nie dała chłopakowi powiedzieć do końca.
-Pytanie.
-Hm... Wyjdziesz za mnie?-zrobił poważną minę.
Wytrzeszczyliśmy oczy. Boże! 17 lat i ślubu chce! Cisza trwała. Przerwał ją dopiero głośny śmiech blondyna.
-Uff-odetchnęłam.
Brunetka wprawiła butelkę w ruch. Moja kolej.
-Pytanie.
-Masz czasem dość Rossa, Rika, Rocky'ego i Rylanda?
-Pewnie. Chętnie ci Blondaska oddam.
Chłopakowi mina zrzedła. Przytuliłam go mocno.
-Żartuję. Jest ciężko, ale kocham tą bandę małp.
Po paru razach wróciło do mnie.
-Czemu mówiłaś, że jest ciężko?-spytała Maia, nie czekając, aż wybiorę.
-Przeprowadziliśmy się tu z Kalifornii. Rodzice tam zostali. Teraz opiekę nad chłopakami sprawujemy Riker i ja, ale on do szczególnie odpowiedzialnych nie należy. Uwierz mi, że czasami mam ochotę trzasnąć drzwiami i sobie pójść. Zachowują się jak zwierzęta. Atmosfera też się zmieniła. Nie śmiejemy się tak często jak kiedyś-westchnęłam.
-U nas tak samo. Miałam jechać sama, ale Lau u mnie wybłagała bym ją zabrała. To w sumie miało całkiem inaczej wyglądać. Bez krwi, szpitali, kłótni-powiedziała Vanessa.
Laura zdążyła zasnąć w ramionach mojego braciszka.
-Przyznaj, że było warto-spojrzałam przyjaciółce prosto w oczy-Kochają się, są szczęśliwi.
Uśmiechnęłam się, widząc jak Rossy głaszcze siedemnastolatkę po włosach.
-Ufa ci-szepnęła Ness.
-Co?-blondyn uniósł głowę.
-Ufa ci. To może dziwne, ale jeśli komuś nie ufa, to nie zaśnie w obecności tej osoby, a co dopiero na jej rękach.
-Fajnie-odparł.

OCZAMI ROSSA
Ostrożnie podniosłem się z ziemi i wziąłem dziewczynę na ręce. Wyszeptała przez sen moje imię. Wpakowałem się do namiotu i przykryłem ją kocem. Miałem zamiar wrócić do reszty, ale poczułem jak delikatna dłoń brunetki zaciska się na moim nadgarstku.
-Nie idź-poprosiła.
-Ty tak przez sen?-zdziwiłem się.
-Pewnie, głupku-zachichotała.
Położyłem się obok, przymykając oczy. Zadrżała z zimna.
-Może powinniśmy wrócić do domu?-spytałem z troską.
-Nie. Wygramy ten zakład-odpowiedziała pewnie-Ross... ty tu będziesz?
-A gdzie miałbym iść?-pocałowałem ją w policzek.

OCZAMI LAURY
Obudziłam się jako pierwsza. Dotknęłam policzka Rossa, a ten zerwał się jak oparzony. Zdemolował przy tym namiot, który zwalił się nam na głowę i nie mogliśmy spod niego wyjść. Wyczołgałam się prosto w kałużę błota. Ross wybuchnął głośnym śmiechem więc nabrałam trochę "leśnej czekolady" do ręki i rzuciłam mu prosto w twarz. Nagle mój telefon oznajmił, że otrzymałam wiadomość. Blondyn spojrzał pytająco. Pewnie pokiwałam głową. Odczytał SMSa i mina mu zrzedła.

OCZAMI ROSSA
"Hej, kotku! Zerwałaś już z tym twoim Rossem? Przestań go oszukiwać. Podobno mnie kochasz."
Odpisała:
"Tak, tak. Zerwę z nim, kiedy wrócimy."
Cisnąłem komórką w krzaki. Brunetkę zamurowało.
-Tam były wszystkie moje zdjęcia, idioto! Wszystko, co mi zostało po rodzicach!
-I po tym kolesiu, dla którego masz ze mną zerwać-wypaliłem.
-Nabijasz się ze mnie?-wrzasnęła-Rydel to pisała, baranie!
Poczułem się cholernie głupio. Łzy pociekły jej z oczu. Odwróciła się na pięcie i ruszyła w stronę rzeki.
-Nienawidzę cię, Ross!

czwartek, 10 października 2013

Informacja o rozdziale

Prawdopodobnie pojawi się do soboty ^^ Plus aplikacja Blogger mi się schrzaniła i wysłanym postom przypisuje złą datę. Chyba się przeniosę na komputer.
Przyszedł mój Louder więc z tej radości mogę Wam zorganizować konkurs. Chcecie? :D

wtorek, 8 października 2013

XXIII. Frauds & Confessions

OCZAMI VANESSY
...Rocky. No to może średnio trafnie. Czego on chciał o 1 w nocy?
-Nessa, błagam, pogadaj z Rikiem. Od dwóch godzin siedzi pod moim pokojem i gada. Mam go dość!
-Ja też. Weź spadaj-warknęłam.
-Błagaam-poprosił.
-Dobra-uległam i westchnęłam ciężko.
-Ness?-usłyszałam niepewny głos chłopaka-Jak się czujesz?
-Odbiło ci, Riker? Dobrze się czuje, ale na litość boską, pierwsza w nocy jest!
-Przepraszam. Wybacz mi.
-Do zobaczenia-zaśmiałam się i padłam na koc.

OCZAMI ROSSA
W środku nocy Laura obudziła się i bez słowa wyszła z namiotu. Poszedłbym za nią, ale nagle rozdzwonił się mój telefon. Niechętnie go odebrałem.
-Halo?-burknąłem.
-Cześć, kotku. Tęskniłeś?-usłyszałem głos Carter.
Włączyłem tryb głośnomówiący i położyłem komórkę na ziemi. Inaczej ze złości cisnąłbym nią w krzaki. Lau wróciła pod namiot, nie zauważyłem jej.
-Kiedy wreszcie zrozumiesz, że cię nie kocham?-wydarłem się-Szkoda, że Delly przyprowadziła cię do domu! Odwal się ode mnie!
W tym momencie zorientowałem się, że moja dziewczyna usłyszała ten fragment rozmowy. Weszła do namiotu. W jej oczach pojawiły się łzy.
-Oszukałeś mnie, Ross-powiedziała, po czym kichnęła.
-Nie, ja...-zacząłem.
Tak słodko marszczyła nosek. Miałem ochotę ją przytulić.
-Laura, ja rozmawiałem z Carter-dokończyłem.

OCZAMI LAURY
Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Było mi głupio. Chłopak to zauważył i mocno mnie objął. Wybuchnęłam płaczem.
-Co jest?-spytał ciepło, próbując poradzić sobie z wycieraniem wodospadu łez.
-Mam dość. Chcę spokoju-odparła.
-Wiem. Jakoś damy radę.
Zasnęłam w jego objęciach.

OCZAMI MAI
Człowiek chce pospać po ciężkim dniu, lecz oczywiście nie może. Gwałtownie podniosłam się z koca i zaczęłam zabijać komary.
-Uah, głupie robale!-mruknęłam.
Swoim dzikim wymachiwaniem rękami obudziłam Blondi. Ryd zorientowała się, że po jej ręce chodzi żuk.
-Woah! Patrz na niego!-krzyknęła.
Zamurowało mnie. Na jej miejscu wyleciałabym z wrzaskiem z namiotu. Ona spokojnie wyszła i strzepnęła go z ręki.
-Riker, wiesz, że cię kocham-Nessa wypaplała przez sen-Czubku jeden!
Zaczęłam się śmiać, chwilę potem dołączyła do mnie blondynka. Nie wiem, kiedy zasnęłyśmy. I szkoda, że nie zdawałam sobie sprawy z tego, iż czekała na nas niespodzianka.

poniedziałek, 7 października 2013

XXII. Travels & Adventures

OCZAMI ROSSA
-Obiecaj, że odstąpisz połowę łóżka-zaśmiał się.
-Pff, spadaj!-odepchnęłam go.
-To mój pokój, ale ok-podniosłem się i ruszyłem w stronę drzwi-Idę do Rocky'ego. Brat mnie nie wyrzuci.
Jakimś cudem przechodził przez korytarz i wszystko usłyszał.
-Hahaha, pewnie! Weź śpij z Laurą, braciszku.
No co jest?! Rodzony brat mnie do siebie nie przyjmie? Boże, co to za świat?!
-Nikt cię nie chce?-brunetka zaczęła się śmiać.
Oparłem się o ścianę i trzasnąłem drzwiami. Trudno, będę spać pod pokojem Rydel. Minuty mijały, a Lau nie otwierała drzwi.
-Chrzanić to, laska!-krzyknąłem, wchodząc do pokoju.
Rzuciłem się na łóżko i zdarłem z dziewczyny kołdrę. Odwróciła się, poczułem jej ciepłe usta na moich. Oderwaliśmy się od siebie po minucie. Uśmiech wykwitł mi na twarzy.
-Patrz!-krzyknąłem.
W tym momencie Blondi stanęła w drzwiach.
-Baranie, zamknij się wreszcie!-przetarła oczy-CO ELLINGTON ROBI NA BALKONIE?!
Chłopak stał uśmiechnięty i zupełnie niewzruszony faktem, że jest druga w nocy. Ryd otworzyła okno.
-Nudzi ci się?-mruknęła.
-Też cię kocham-odparł.
Delly wytrzeszczyła oczy, a Ell zrobił się cały czerwony.
-Cholera, nie to-wybełkotał.
-Przyjdź rano, Ratliff.
-Nie, bo mi się dostanie-zachichotał, przekładając nogę przez poręcz.
-Ktoś mi powie, co się dzieje?-spytaliśmy równo z Lau.

OCZAMI LAURY
Ell zeskoczył z balkonu, Delly poszła do siebie. Zostaliśmy sami. Wreszcie można iść spać.
-Rossy...-szepnęłam-Możesz mnie przytulić?
Długo czekać nie musiałam. Objął mnie, położyłam głowę na jego klatce piersiowej i zaczęłam wsłuchiwać się w spokojny rytm serca Blondaska. Począł głaskać mnie po głowie. Oczy same się zamykały.
-Jesteś szczęśliwa?-usłyszałam ciepły głos chłopaka.
-Jestem.
-Czemu?
-Bo mam ciebie-odparłam.
Wiedziałam, że się uśmiecha. Nie musiałam tego widzieć. Przepełniała mnie radość. Zasnęłam bardzo szybko.

OCZAMI RIKERA
Obudziłem się przed Vanessą. Wyglądała tak słodko...
-Nessa, my jesteśmy razem?-bąknąłem, zapominając o tym, że dziewczyna śpi.
-Riker, nie jesteśmy. W sumie to nawet na randce nie byliśmy. Ale wiem, że byś chciał-zaśmiała się.
-To czemu śpisz ze mną, a nie z Rockym?-spytałem sprytnie.
-Bo kocham ciebie, a nie jego-palnęła bez namysłu i zaraz zerwała się na nogi-Szlag, ty głupi oszuście!
Wybuchnąłem śmiechem. Wściekła Van cisnęła we mnie poduszką. Złapałem się za brzuch.
-Hahaha! Ale wpadłaś!
-Dupek-odparła i walnęła mnie z otwartej dłoni.
3... 2... 1... Ok, dotarło. Co ja do cholery jasnej powiedziałem?! Przecież też mi na niej zależy!
-Ja... przepraszam, Vanessa-spojrzałem jej prosto w oczy.
-Na co liczysz?-skrzyżowała ręce na piersi-Pobiłeś Laurę, bawisz się moimi uczuciami... Co ja tu w ogóle robię? POBIŁEŚ MOJĄ SIOSTRĘ!
-Znowu, Riker?-krzyknęła Blondi, która nagle pojawiła się w drzwiach.
Nasza kłótnia ściągnęła też parę siedemnastolatków. Rozpromieniona Laura usiadła koło mnie i postanowiła pomóc.
-Daj spokój. To głupek, ale kochany-stwierdziła.
Posłałem jej wdzięczne spojrzenie. Nessa nadal była zła, za to Lau się do mnie przytuliła. Ross energicznie przeczesał ręką moje włosy.
-Hahaha, zawsze chciałem to zrobić-zwiesił się z łóżka głową w dół.
Starsza Marano wyszła z pokoju. Wpadłem na pewien pomysł. Dość ryzykowny.
-Wybaczy-szepnęła dziewczyna Rossa.

OCZAMI RYDEL
O 9 byłyśmy spakowane. Rocky, z mojego polecenia, stał w drzwiach i oczekiwał nadejścia Mai. Ta szybko się zjawiła i na powitanie pocałowała go w policzek. Wydaje mi się, że po to, by go wkurzyć. Brunet spłonął rumieńcem i szybko odwrócił się w stronę ściany.
-Za późno, kotku-szepnęła zaczepnie Maia.
-Dajcie plecaki-poprosił Ross.
Podałyśmy mu je. Razem z Rockym ruszyli w stronę samochodu. Blondyn wszystko porządnie ułożył, za to brunet rzucił torbami. Oczywiście tymi należącymi do Mai. Na chwilę odwróciłam wzrok.

OCZAMI ROSSA
Chciałem wrócić do domu, ale poślizgnąłem się i wleciałem do bagażnika. Mój brat go zamknął. On jest głuchy? Miałem się wydrzeć, lecz zleciał na mnie jakiś ciężki przedmiot i chwilowo straciłem przytomność. Odzyskałem ją dopiero po wyruszeniu. Zrobiło mi się niedobrze więc usiadłem i jedną ręką złapałem zagłówek. Laura wrzasnęła, zaskoczona. Delly wbiła stopę w hamulec. Zatkałem usta dłonią. Laski spojrzały na mnie ze zdziwieniem. Rozłożyłem palce i uniosłem ręce.
-Niespodzian...-nie dokończyłem, bo ponownie poczułem się źle.
-I to wielka-stwierdziła Mais.
Ryd wysiadła i otworzyła bagażnik.
-Błagam, brat, nie wymiotuj!-jęknęła.
Wyskoczyłem na drogę i odetchnąłem świeżym powietrzem. Blondynka poprosiła Maię o przeniesienie się do przodu, a mi kazała usiąść koło Laury. Van siedziała pod oknem. A w zasadzie spała.
-Rocky?-spytała retorycznie Delly.
Przytaknąłem i zapiąłem się pasem. Spojrzałem na rękę Lau. Cały czas wisiała na niej bransoletka. Uśmiechnąłem się lekko i splotłem moje palce z jej. Oparła głowę o moje ramię i przymknęła oczy.
-Awwww!-rozczuliła się Maia-Masz szczęście, że cię tam zamknął. Ale naszych ubrań wyrzucać nie musiał.
-Co?-krzyknęły razem Ryd i Lau.
-Wyciągnął je, bo myślał, że to moje. Niech się cieszy. Ja mu zieloną gitarę zarąbałam.
Zaczęliśmy się śmiać. Reakcja osiemnastolatka będzie bezcenna. Nie może żyć bez tego instrumentu.
-Zaraz... Czyli wy nie macie nic do ubrania?-spytałem.
Dopiero wtedy to do nich dotarło. Za daleko zajechaliśmy, by wracać.
-Oj, zapowiadają się ciekawe trzy dni-odparła moja siostra-Może jakoś damy radę.

Na miejsce dojechaliśmy po kilku godzinach. Udało nam się w miarę szybko rozłożyć namioty. Ja i Lau mieliśmy żółty, a Rydel i Mai przypadł różowy. W takich też parach wyruszyliśmy na poszukiwanie wody. My w lewo, dwudziestolatki w prawo.
-Znam te góry. Prawdopodobnie trafią na krzaki. Idź za mną.
Zerwałem gałązkę i próbowałem odgrodzić sobie nią drogę. Po pięciu minutach staliśmy nad rzeką. Przeszedłem po zwalonym pniu i nabrałem wody do butelki. Lau chciała zrobić to samo, ale w połowie się zachwiała i z piskiem wpadła do lodowatej cieczy. Złapałem ją za rękę i pomogłem wdrapać się z powrotem.
-R... Rrr... Rrrosss-zaszczękała zębami.
Ściągnąłem koszulkę i kazałem jej się przebrać. O dziwo dzień do ciepłych nie należał więc w górach tym bardziej było chłodno.
-Kkoochann... Kocchanny jesst... teś.
Objąłem przemoczoną do suchej nitki dziewczynę. Wróciliśmy z litrem wody. Po więcej wyśle się Ryd i Mais, które jeszcze nie przylazły z powrotem. Usiadłem na ziemi i wytargałem koc z plecaka. Zarzuciłem go brunetce na plecy. Podniosła wzrok. Utonąłem w jej cudownych oczach. Wyrwał mnie z tego wrzask Mitchell. Obróciłem głowę.
-Co jest?-spytałem.
-Rydel wpadła w błoto i mnie tak wystraszyła...-odparła-Laura, czemu jesteś mokra?
-Wpadła do rzeki. Idę po Blondi-oznajmiłem.

OCZAMI RYDEL
Cały czas usiłowałam wyjść na suchy odcinek drogi, ale kałuża wody zmieszanej z ziemią, w której aktualnie leżałam skutecznie mi to utrudniała. Dopiero po kilku minutach ujrzałam brata. Chyba nigdy nie cieszyłam się tak na jego widok. Wyciągnął rękę, szybko ją złapałam. Prezentowałam się tragicznie. Nawet twarz miałam upapraną od błota. U blondyna wywołało to uśmiech.
-Dzięki-rozłożyłam ręce z zamiarem przytulenia go, ale w porę odskoczył-Ej! A, fakt.
Wybuchnęliśmy śmiechem. Dobry nastrój trzymał się nas do czasu powrotu do obozowiska. W drodze Ross opowiedział mi o katastrofie Lau więc serie kichnięć dochodzące zza namiotu mnie nie zdziwiły.
-Wow! Delly, wyglądasz jakbyś wleciała do fontanny z czekoladą-stwierdziła brunetka.
-Wolałabym czekoladę, ale dają tylko błoto. Dobre i to-zachichotałam.

OCZAMI MAI
Do zmroku została jakaś godzina więc zdecydowaliśmy się przygotować kiełbaski i pianki na ognisko. Zajął się tym Ross. Delly pilnowała przemarzniętej Laury, a ja poszłam po gałęzie. Natrafiłam na dość sporo dużych badyli. Udało mi się przytargać je pod namioty.
-Uhu, postarałaś się-pochwalił mnie Ross.
-Się wie-odparłam.
Do rozniecania ognia zgłosiła się blondyna. Wszyscy byliśmy pewni, że weźmie dwa kamienie i zacznie pocierać je o siebie, a tu niespodzianka. Wyjęła zapałki.
-Haha. Taka głupia nie jestem żeby bawić się w jaskiniowca, czubki moje-zaśmiała się.
-Ej, chwila. Gdzie jest Nessa?-wtrąciła Laura.
Spojrzeliśmy przerażeni po sobie.
-Szlag! Zgubiliśmy ją!-krzyknęłam.
-W samochodzie-dodał Ross.
-Dzięki, kochani. Kluczyki też tam zostawiliście-mruknęła szatynka, stając za siostrą.
-Ness!-ryknęliśmy równo.

OCZAMI VANESSY
Wystarczy, że uśniesz w samochodzie, a już masz zagwarantowane, że młodsza siostra i przyjaciele zostawią cię w nim samą na kilka godzin. Bo po co budzić, skoro można trzasnąć drzwiami i sobie pójść?
-Ja-burknęłam.
Opowiedzieli mi wszystko i po paru minutach zabraliśmy się za pieczenie kiełbasek. Cała nasza grupa prezentowała się komicznie. Ross nie miał koszulki przy 2 stopniach ciepła, Lau była przemoczona do suchej nitki, Delly cała w błocie, Mais miała dziurę na tyłku, ale chyba jeszcze o tym nie wiedziała, a ja... A raczej moje włosy! Po drodze zahaczyłam o gałęzie.

Zjedliśmy kolację i wczołgaliśmy się do namiotów.
-Jednego nie rozumiem. My ciśniemy się w trójkę, a oni mają wolne pół namiotu.
-Niby fakt, ale Lau jest przecież chora. Wolałabym się nie zarazić-odpowiedziała Delly, wchodząc do namiotu.
-Eeej! Leć się umyć!-pisnęłyśmy z Maią.
-Taaa? Niby gdzie?-mruknęła, rzucając się na plecak.
Odpłynęłyśmy do krainy snów.

OCZAMI LAURY
Nadal było mi cholernie zimno. Ross przykrył mnie kocem i chciał nawet oddać swój.
-Nie żartuj. Ty nawet koszulki nie masz, będzie ci zimno!
-Trudno-wzruszył ramionami i posłał mi jeden ze swoich najsłodszych uśmiechów.
Przylgnęłam do niego jak magnes do lodówki. Tak tego potrzebowałam. Jego ciepła, spokoju, uśmiechu i głosu. Pocałował mnie w czoło.
-Śpij, Lau.
-Nie. Boje się, że mnie zostawisz jak Van w samochodzie-zaśmiała się.
-Będę przy tobie. Zawsze. Obiecuję.
Miałam go pocałować, ale przeszkodził mi telefon siostry, który nagle się rozdzwonił.

OCZAMI VANESSY
Zerwałam się na równe nogi, ale uderzyłam głową o Maię, którą też obudził ten cholerny dzwonek. Padłam z powrotem na plecak i wyciągnęłam rękę po telefon. Nawet nie patrzyłam na to, kto dzwoni.
-Czego chcesz, palancie?-wrzasnęłam.
I w sumie trafnie bo był to...

piątek, 4 października 2013

XXI. Packing Up & Promises

OCZAMI ROSSA
Kiedy Rocky krzyknął, gwałtownie odskoczyłem w tył. Wpadłem na Laurę i razem runęliśmy na trawnik.
-Auuu!-jęknęła.
-Przepraszam, Lau-odparłem, podnosząc się z ziemi.
Podałem dziewczynie rękę i pomogłem jej wstać. Nessa i Rik wyszli przed dom. Wyglądali na szczęśliwych. Uśmiechnąłem się lekko i objąłem brunetkę.
-Rikuś, co ty taki uradowany?-spytałem-Wlazłeś na wagę i nie pękła?
Wybuchnęliśmy śmiechem, za to mój starszy brat szykował się by mi przywalić, ale na szczęście Van złapała go za rękę.
-Co wy macie z tą wagą?-spytały równocześnie siostry i spojrzały po sobie, zaskoczone, że umieją się nieświadomie tak zsynchronizować.
Rydel zawołała nas z kuchni i, chcąc nie chcąc, musieliśmy tam iść. Rocky ciągnął się na samym końcu, obrażony na cały świat. Blondi rzuciła po jednym plecaku do każdego z nas.
-Ok. Chłopaki, wy pakujecie wszystko, co będzie nam potrzebne w górach. Ostatnio tam byliście więc chyba nie muszę wam podstawiać tych rzeczy pod nos?-spytała retorycznie.
Przytaknęliśmy i rozeszliśmy się po domu w poszukiwaniu owych przedmiotów. 

OCZAMI RYDEL
Razem z dziewczynami poszłyśmy do mojego pokoju. Lau po drodze opowiedziała nam o Mai. Nie miałyśmy z Vanessą nic przeciwko, by wybrała się z nami. Wpakowałam się do pokoju i podeszłam do szafy.
-Radzę się odsunąć. Trochę tam tego poupychałam-zachichotałam.
Otworzyłam drzwi i na ziemi wylądował stos ubrań. Siostry Marano były wyraźnie zdziwione.
-Wow!-krzyknęła siedemnastolatka.
Przekopałyśmy stos ciuchów i w końcu wybrałyśmy kilka zestawów. Plecak ledwo się dosuwał.
-Idziemy do nas?-spytała Ness.
-Nie trzeba-odparłam z uśmiechem.
Ostatnio kupiłam kilka fajnych rzeczy z myślą o dziewczynach, więc wyciągnęłam je z torby i podałam im.
-Podobają się?
-Pewnie! Dzięki, Delly-przytuliły mnie.

Koło północy zeszłyśmy na dół. Chłopaki zasnęli oparci o ścianę. Zaczęłyśmy się śmiać, co ich obudziło.
-Wolniej się nie dało?-spytał z wyrzutem Rocky.
Wywróciłyśmy teatralnie oczami. Podał nam torbę i pobiegł na górę. Nie dziwię mu się. Też chętnie poszłabym spać.
-Zostańcie na noc, dziewczyny-zaproponował Ross.
Po piętnastu minutach wszyscy byli na swoich miejscach. Ja rzuciłam się na moje miękkie łóżko, Van wtuliła się w Rika, który ciągle zdzierał z niej kołdrę, a Laura zajęła miejsce Rossa.

OCZAMI LAURY
Postanowiłam zrobić sobie żarty z wycieńczonego Blondaska i zajęłam całe łóżko. Udawałam, że śpię. Wyszedł z łazienki, usiadł obok i delikatnie trącił mnie ręką. Ledwo powstrzymałam się od śmiechu.
-Tak słodko śpisz, wiesz?-pochylił się nade mną-A ja tak bardzo cię kocham.
Pocałował mnie w policzek. Awww! To takie słodkie! Wplotłam rękę w jego włosy, a drugą złapałam go za ramię i podciągnęłam się.
-Też cię kocham-wyszeptałam, spoglądając na niego.
Pięknych, hipnotyzujących oczu mu odmówić nie można. Są takie szczere... Położyłam głowę na jego ramieniu.
-Obiecaj mi coś, proszę-odparł Ross.
-Hm...?

czwartek, 3 października 2013

Liebster Blog Awards po raz drugi :)

Jest już ponad 7000 wyświetleń :) Dziękuję kochani <3 Ale wracając do LBA, zostałam nominowana przez Bloggie ( http://auslly-just-like-a-dream.uchwycone-chwile.pl/ ) za co serdecznie jej dziękuję :)

Pytania od Bloggie i moje odpowiedzi:

1. Jakie są twoje pasje?
Rysowanie, jazda konna, fotografia, muzyka, psy i jeszcze parę innych by się znalazło.
2. Ulubiony zespół?
Oczywiście R5.
3. Piosenka na której płaczesz?
Prawie się popłakałam słuchając One Last Dance.
4. Opisz siebie w trzech zdaniach.
Mam 13 lat, 170 cm wzrostu, błękitne oczy, włosy ciemny blond (gdzieś do połowy łopatek, zapuszczam). Jestem niezwykle roztrzepaną istotą, która potrafi zupełnie przypadkowo zniszczyć absolutnie wszystko, tzw. "słonik w składzie porcelany". Kocham zwierzęta i nigdy nie pozwoliłabym ich skrzywdzić.
5. Jakie są twoje wady?
Najpierw myślę, potem robię, często gadam głupoty.
6. Jakie są twoje zalety?
Lubię moje oczy, mam poczucie humoru, staram się pomagać innym (proszę, klikajcie na stronach pmiska.pl oraz pajacyk.pl)
7. Zainteresowania?
Takie same jak w pytaniu 1.
8. Z kim sławnym chciałabyś spędzić dzień?
Z Delly, Laurą, Rossem, Rockym, Rikerem, Rylandem i Ellem.
9. Masz przyjaciółkę?
Tak, Gabrysię.
10. Masz chłopaka?
Nie.
11. Czy umiesz grać na jakimś instrumencie?
Na flecie. Chciałabym nauczyć się grać na gitarze akustycznej albo elektrycznej, ewentualnie pianino.

Pytania ode mnie:
1. Piszesz wiersze?
2. Ile masz wzrostu?
3. Masz twittera?
4. Jaki masz kolor oczu?
5. Codziennie rano myślisz o...
6. Wolisz bieganie czy jazdę konną?
7. Masz jakieś zwierzątko?
8. Od jak dawna piszesz blogi?
9. Marzysz o...?
10. Chciałabyś iść na koncert R5?
11. Twój wymarzony świąteczny prezent to...?

Nominuję:
http://austinandally-me-story.blogspot.com/
http://loveandhatenoway.blogspot.com/
http://story-about-of-raura.blogspot.com/
http://austinially-wiemzemniekochasz.blogspot.com/
http://r5-story-crazy-life.blogspot.com/
http://just-friends-or-something-more-auslly.blogspot.com/
http://austin-and-ally-auslly-mystory.blogspot.com/
http://auslly-kochamcie.blogspot.com/
http://rossandlaurahistoria.blogspot.com/
http://story-about-auslly.blogspot.com/

Proszę o tzw. "chamskie reklamy" w komentarzach. Uwielbiam Wasze blogi, a mało ich znam :C
Jeszcze raz dziękuję za nominację. c:

środa, 2 października 2013

Informacja o rozdziale

Mam dużo nauki więc kolejny rozdział (może nawet dwa) będzie jutro :3 Bierzecie udział w akcji na TT? #R5ComeToPoland